Gomenasai, że tak długo nie pisałam, ale nie miałam zbyt dużo czasu, choć teraz tego czasu też nie będzie tak dużo. Muszę poprawić parę ocen, żeby dostać się do następnej klasy. Hehe. Żartowałam xD Ale tak naprawdę muszę nauczyć się na 2 sprawdziany, jedną lekcję, którą muszę prowadzić i wiersza na pamięć, aby uzyskać wyróżnienie. A tak z innej beczki to w ten wtorek jadę do Warszawy^^ Tylko najgorsze, że mamy być w kinie 5D tylko 20 min. I to nawet niecałe! Ale to tam nieważne. A teraz panie i panowie:
11 rozdział
"Nowy kolega"
Przez calutki dzień Sakura była bardzo zamyślona. Nauczycielki wręcz krzyczały do niej lecz ona nawet nie drgnęła. Była bardzo przybita i zdołowana odkąd Gaara musiał na jakiś czas wrócić do Suny razem z rodzeństwem. Dostał list, w którym napisane było, że został kandydatem na Kazekage. Miał spore szanse na wygrane i dziewczyna bardzo się z tego faktu cieszyła, ale jednak minął już miesiąc odkąd go nie widziała. Miał wrócić jeszcze przed gwiazdką, która miała być zaledwie za parę dni. Idąc przez szkolny korytarz przypominała sobie chwile, które z nim spędziła jeszcze przed wyjazdem. Choć nie było ich dużo, bo zdążyli pochodzić jakiś tydzień, jej zdaniem były wspaniałe. Uwielbiała spędzać z nim czas. Gdyby mogła nie opuściła go nawet na sekundkę, a nawet pojechała razem z nim do wioski piasku, ale niestety nie mogła. Nie dość, że Tsunade jej tego zabroniła to ona sama doskonale wiedziała o tym, że będzie tam tylko przeszkadzać i spowolni pracę. Nie bacząc nawet na to gdzie idzie wpadła na kogoś. Wywróciła się, a wraz z nią nieznany dla niej chłopak.
- Go-Gomenasai - powiedziała cała się czerwieniąc widząc, że osoba ta, na którą wpadła wcale nie jest szpetna, a wręcz przeciwnie.
- Nie ma za co. To moja wina. Strasznie się śpieszę do dyrektora. Muszę z nim coś omówić - mówił pomagając różowowłosej zbierać książki.
- Jesteś nowy, a już wzywają cię do dyrektora? - spytała lekko się uśmiechając.
- Nie to... chodzi o coś innego. Niestety nie mogę powiedzieć. Prosił mnie o dyskretność.
- No tak. Nasz staruszek tak ma - oznajmiła i podniosła z podłogi duży, czarny notatnik po czym go otworzyła. Przyglądała się każdej przewróconej kartce z dużą uwagą. - To... to twoje dzieła?
- Emm... hehe, no wiesz... lubię rysować i... często to robię - odpowiedział zakłopotany. Nie lubił jak ktoś ogląda jego prace, ale teraz nie mógł na to nic poradzić.
- To widać. Masz talent - powiedziała zatrzymując się na jednej ze stron.
- Arigatou.
Chłopak spojrzał przez jej ramię,aby zobaczyć, który z jego rysunków najbardziej przykuł jej uwagę. Poczuła jego ciepły i równy oddech na swojej szyi. Przez jej ciało przeszedł dreszcz. Od razu się obróciła i mówiła dalej:
- Naprawdę masz ogromny talent. Tylko tego nie porzucaj - zamknęła i podała mu zeszyt. On tylko się uśmiechnął i po niego sięgnął. Gdy go złapał, dotknął przy tym również ręki zielonookiej. Na chwilę się zatrzymał. Haruno nie wiedziała co ma zrobić. Szybko jednak zabrała dłoń i złapała za swoje książki po czym wstała i otrzepała się z kurzu. Chłopak powtórzył te czynności i kolejny raz na nią spojrzał.
- W której klasie się uczysz? - zapytał ciekawy.
- W III b, a co?
- Nic. Tylko miło, bo będziemy uczyć się w tej samej klasie - oznajmił i uśmiechnął się serdecznie zamykając oczy. Po skroni Sakury spływała kropelka potu. Ten rzucił tylko "Sayo" i zniknął za rogiem. Dziewczyna zesztywniała. Czuła, że jeśli zacznie się z nim zadawać, jej związek z Gaarą długo nie potrwa. Nie miała pojęcia co zrobić. Nawet nie znała jego imienia. Jedyne co o nim wiedziała to to, że ma bladą skórę i czarne włosy przez co wygląda jak wampir; jego pasją jest rysowanie i najwyraźniej idzie mu to dobrze, a ostatnie to to, że będą chodzić do tej samej klasy. Zastanawiając się ciągle nad nim i swoim związkiem z czerwonowłosym nie zauważyła jak szybko minął jej dzień w szkole. Po spakowaniu książek do torby zarzuciła ją na ramię i powędrowała na zewnątrz budynku. Przyglądając się swoim stopom jak stawiają kolejne kroki zastała na drodze drzwi od swojego domu. Sięgnęła do kieszeni i wyciągnęła klucz. Po wsadzeniu go w drzwi i przekręceniu, weszła do środka. Zdjęła z siebie kurtkę, nauszniki i buty, i po chwili wylegiwała się już na kanapie przed telewizorem. Pooglądawszy go usłyszała dźwięk dzwonka do drzwi. Złapała za pilot i wyłączyła urządzenie po czym stała już przed dębowymi drzwiami. Otworzywszy je przykryła oczy przed oślepiającym blaskiem śniegu wywołanym na skutek odbijających się od niego promieni słońca.
- Konichiwa Sakura-chan! - powiedział blond włosy chłopak, a wraz z nim reszta grupy.
- Oi meko - powiedziała z wymuszonym uśmiechem.
- Wiemy jak jesteś przybita, - zaczęła Hinata. - więc postanowiliśmy polepszyć ci humor.
- Zabieramy cię na cały dzień i będziemy się świetnie bawić - dodał z szerokim uśmiechem Kiba, a Akamaru tylko szczeknął potwierdzając to.
- Ubieraj się! Wychodzimy! - krzyknęła Ino.
- Tylko nie karz nam długo czekać - odezwał się Shikamaru. - I tak już mam zepsuty humor.
- Zamknij się idioto! - krzyknęła Yamanako uderzając chłopaka w głowę.
- Ała!... To takie kłopotliwe - szepnął do siebie masując guza.
Różowo włosa po chwili znów się pojawiła. Tym razem już ciepło ubrana i gotowa do drogi. Hinata złapała przyjaciółkę pod ramię tak jak zresztą i Naruto. Wszyscy udali się na relaxujący dzień.
Tym czasem na pustyni jak zwykle był upał. Niektórzy nawet nie zdawali sobie sprawy z tego jak blisko są święta. Gaara jednak o tym doskonale wiedział i starał się załatwić każdą sprawę jak najszybciej, aby ponownie spotkać się z ukochaną i wraz z nią oraz przyjaciółmi spędzić Boże Narodzenie. Temari i Kankurou pomagali bratu najlepiej jak tylko mogli, aby się wyrobić z czasem i móc nareszcie udać się do Konohy.
- Sabaku no Gaara? - wyczytał z karty jeden z shinobich kierując po chwili wzrok na czerwonowłosego.
- Tak. To ja.
- Gotowy?
- Oczywiście.
- Powodzenia - powiedzieli razem Temari i Kankurou. Chłopak łapiąc głęboki wdech wszedł do środka.
- Gorący i smaczny ramen w tak mroźny dzień jak ten. Ahhh... Itadakimasu! - krzyknął Naruciak rozdzielając za pomocą dłoni dwie pałeczki.
- Itadakimasu - odrzekli wszyscy biorąc się do spożycia jakże cudownie smakującego posiłku. Razem przyjaciele bawili się świetnie przez resztę dnia. W każdym miejscu, w którym się znaleźli robili zdjęcia, aby potem mieć pamiątki z dawnych lat. Świetnie bawili się na lodowisku, udając zawodowców od łyżwiarstwa figurowego, tak jak podczas lepienia bałwana i późniejszej bitwy na śnieżki - chłopcy vs. dziewczyny. Z największych gór w wiosce zjeżdżali na sankach i można było przyznać, że koniec trasy nie był tak przyjemny i zabawny jak samo zjeżdżanie w dół. Postanowili ściąć choinkę dla Sakury i tak zrobili. Wybrali oczywiście największą i najładniejszą spośród reszty. Szczęśliwi udali się do domu zielonookiej. Ogromne drzewo ustawili na środku sypialni i przymocowali, aby się nie przewróciła. Razem ją ubrali przy czym też mieli niezły ubaw. Niestety przez to parę bombek się stłukło, lecz różowowłosa nie przejęła się tym ani trochę tylko jeszcze bardziej się śmiała. Kiedy skończyli usiedli na kanapę i fotele wpatrując się w wspólne dzieło.
- Przepiękna - oznajmiła Sakura. - Dziękuję wam wszystkim za wspaniały dzień i za to, że byliście ze mną cały czas.
- Nie ma o czym mówić - odpowiedział na to Kiba z szerokim uśmiechem.
- Tak. Dla ciebie wszystko - oznajmiła Hinata i przytuliła przyjaciółkę.
- Ooo... Jestem wam tak bardzo wdzięczna.
- Dla nas to nie problem Sakurcia-chan - uśmiechnął się serdecznie do dziewczyny po czym ta złapała go za rękę i zwróciła się do reszty.
- Naprawdę. Jesteście najlepszymi przyjaciółmi na całym świecie. Jestem szczęśliwa, że was mam.
- Oooo - wszyscy westchnęli na słowa różowowłosej i razem ją przytulili ^^
- Wiecie... Może święta urządzimy tutaj? W domu Sakury? - zasugerowała Ino.
- Świetny pomysł! Ale czy Sakura się zgodzi? - dodał brązowowłosy spoglądając na różowowłosą.
- No jasne - odpowiedziała. - Miło będzie wspólnie spędzić tegoroczne święta.
Po przedyskutowaniu szczegółów uroczystości cała gromada wyszła i udała się do własnych domów w ramach przygotowań. Haruno złapała za notatnik i długopis po czym zaczęła oglądać szafki i lodówkę. Przeczytała też parę przepisów na przepyszne, świąteczne dania. Szybkim ruchem nałożyła na siebie ciepłą odzież i powędrowała do sklepu w celu zrobienia olbrzymich zakupów. Idąc przez różne działy żywności i nie tylko, szukała rzeczy wypisanych na liście. Po 30 minutach zapełniła już parę wózków, ale nadal uważała, że to za mało.
- Jeszcze tylko te głupie jajka. Gdzie one są? - spytała się sama siebie. - Aha! - krzyknęła podbiegając do ostatniego opakowania jajek. Przez chwilę kłóciła się o nie ze starszą kobietą, która również desperacko ich szukała, ale jej upór wygrał. Z lekko potarganymi ubraniami wróciła do kasy i zapłaciła za zakupy. Niosąc wszystkie torby w rękach nie widziała co się przed nią znajduję jednak dała sobie radę. Dotarła do domu. Nie mając wolnych rąk próbowała otworzyć drzwi stopą. Po nieudanej próbie znów to zrobiła jednak tym razem ustami. Gryząc z całej siły klamkę i przekręcając ją o kilka stopni poślizgnęła się na lodzie. Kiedy po paru sekundach otworzyła oczy zauważyła, że nadal stoi na nogach, a w rękach trzyma zakupy. To nie jedyna rzecz, która ją zdziwiła. Czuła, że ktoś cały czas trzyma ją od tyłu za biodra. Lekko zażenowana tą sytuacją obróciła się by zobaczyć któż jest tym dżentelmenem, który postanowił pomóc biednej sierotce ślizgającej się na zamarzniętej wodzie z dziesięcioma torbami w rękach.
- To ty... - powiedziała cały czas patrząc w czarne jak smoła oczy. Choć chłopak nie wyglądał na wesołego, uśmiechnął się serdecznie do dziewczyny.
- Pomogę ci - dodał łapiąc za zakupy.
- A - Arigatou - odpowiedziała otwierając tym razem w normalny sposób drzwi. Wskazała chłopakowi kuchnię. Po chwili oboje się w niej znajdowali. - Wcale nie musisz mi pomagać.
- Ale chcę - ponownie na jego twarzy zagościł ciepły uśmiech. Dziewczyna nie wiedziała co ma mówić, więc nie zaczynała tematu i razem z nim rozpakowywała zakupy. Od czasu do czasu spoglądała na jego bladą twarz. On rzeczywiście nie jest taki brzydki. Ma taki słodki uśmiech , przez który moje kolana są jak wata, ale nie mogę... Nie mogę mu ulec... To będzie złe w stosunku do Gaary jeśli zacznę z nim flirtować. Muszę jak najszybciej się go pozbyć!
- No cóż. Arigatou za pomoc, ale dalej już sama sobie poradzę.
Chłopak przytaknął jej głową po czym odprowadziła go do drzwi.
- A tak w ogóle to jak masz na imię? - spytał się z ciekawości zatrzymując się w wejściu do mieszkania.
- Emm... Sakura... Sakura Haruno.
- Piękne imię. Dlatego twoje włosy są tego koloru.
Dziewczyna na te słowa zarumieniła się lecz szybko, aby odwrócić jego uwagę od tych rumieńców kontynuowała temat:
- A twoje imię jak brzmi?
Czarnowłosy z lekkim uśmiechem odpowiedział krótko:
- Sai.
c. d. n.