Yo :D Oto mój kolejny rozdział z tego jakże nieudolnego opowiadania ;) Myślę, że ten szczególnie spodoba się niektórym z was :] Zachęcam do czytania.
Tak jak każdej nocy siedział na jednym z dachów budynków. Przyglądał się całej wiosce lub godzinami wpatrywał się w ciemne niebo rozświetlone światłem księżyca i milionami gwiazd. Wdychał świeże choć chłodne powietrze i nie zastanawiał się za bardzo nad niczym. Odpowiadało mu to, że nikt go nie interesuje i nie musi się nikim przejmować. Przypomniał sobie jak powierzono mu misję zaatakowania Konohy. Wtedy uświadomił sobie, po walce z Uzumakim, że inni też są ważni, nie tylko on. Dzięki Naruto zrozumiał słowo przyjaźń. Nie będzie się już zastanawiać jak to jest mieć przyjaciela, gdyż już go ma. Można powiedzieć, że przyjaźni się z całą wioską ukrytego liścia, ale jednak i tak bardziej troszczyć będzie się o Naruto i oczywiście o... Sakurę. Myśl o niej wprawia go w lekki uśmiech i miłe kucie w sercu. Nawet nie wiedział czemu będąc u jej boku, czuje się tak dobrze. Nie rozumiał jednak nadal słowa miłość. Co to jest w ogóle miłość? Oczywiście można spotkać ją na co dzień. Zobaczyć jak jakaś para trzyma się za ręce spacerując lub wtulając się w siebie siedząc na ławeczce. Takie widoki często go przygnębiały. Często pytał się sam siebie czy on kiedyś zazna takiego uczucia. Zastanawiał się czy może pokochać. Czy taki potwór jak on... pokocha kogoś? Czy ktoś pokocha takiego potwora jak on? Teraz tylko takie myśli chodziły mu po głowie przez tą jakże długą noc. Szybko się ich pozbył. Nie chciał się nad tym zastanawiać. Musiał odpocząć. Główkowanie nad tym wszystkim pogarsza tylko jego samopoczucie i przyprawia o ból głowy. Szukał obiektu na, który całkowicie może zwrócić swoją uwagę i nie przejmować się już tą "miłością". To nie dla niego. Przynajmniej chciał tak myśleć. Rozglądając się zauważył w pośród ciemności odrobinę światła z pewnego okna. Nie zastanawiając się długo udał się w tamtą stronę wolnym krokiem. Gdy dotarł, a światło jeszcze się paliło wskoczył na drzewo i usiadł na gałęzi kryjąc się za zielonkawymi liśćmi. Spojrzał w okno. Stała tam różowowłosa kunoichi. Dopiero po rozejrzeniu się w około spostrzegł, że znajduje się w posiadłości państwa Haruno. Nie zauważył tego wcześniej, gdyż starał się o niej nie myśleć, a ona właśnie teraz przykuła jego uwagę najbardziej. Chłopak westchnął i już miał zeskakiwać z drzewa gdy usłyszał jej głos.
- Gaara? - spytała cichym i lekko łkającym głosem różowowłosa stojąca w otwartym oknie. Ten zatrzymał się i powrócił do swojej poprzedniej pozycji. Spoglądał na swoje dłonie udając, że nic a nic nie obchodzi go jej obecność. - N-no więc... głupio się czuję mówiąc ci o tym i to jeszcze po tej dzisiejszej akcji no, ale jak to się mówi... do odważnych świat należy - powiedziała uśmiechając się. Widząc wyraz twarzy czerwonowłosego od razu zmieniła ton głosu. - Emm... - dziewczyna wyszła z okna i powoli wskoczyła na gałąź. - Zachowywałam się tak dziwnie i w ogóle przez ten cały czas, a szczególnie dzisiaj bo nie wiedziałam jak ci wyjawić moje uczucia do ciebie. Teraz też nie wiem jak to zrobić, ale... - dziewczyna przerwała. Turkusowooki nawet na nią nie patrzał. Różowowłosa szybko przybliżyła się do niego i obejmując jego twarz dłońmi musnęła lekko jego usta. Oboje patrzyli sobie w oczy lecz po chwili złączyli się w bardzo namiętnym i długim pocałunku. Dziewczyna całowała go ze splecionymi w jego czerwone włosy dłońmi. On za to trzymał ją za pas i po chwili przyciągnął do siebie. Stykali się teraz ciałami. Sakura położyła ręce na jego torsie i z niechęcią przerwała jakże rozkoszujący pocałunek. Jej policzki pokrywały przez cały czas duże rumieńce.
- Kocham cię, Gaara - powiedziała uśmiechając się. Po jej policzku popłynęło parę łez. Chłopak odwzajemnij uśmiech.
- Ja też cię kocham - odpowiedział. Dziewczyna jeszcze bardziej się uśmiechnęła i wtuliła w swego ukochanego. Oboje odczuli przyjemne kucie w sercu. Nareszcie poczuli, że są szczęśliwi choć nie czuli tego od bardzo dawna. Nie mogli się puścić z mocnego uścisku. Siedzieli tak dość długo. Czerwonowłosy dopiero teraz zauważył, że zielonooka przysnęła na nim gdy on gładził jej głowę przez ten cały czas. Odsłonił jej włosy z twarzy i wstając wziął delikatnie w ramiona. Za pomocą piasku teleportował się do jej pokoju, aby nie narobić hałasu i nie przebudzić swojej ukochanej. Powoli podszedł do łóżka i ją położył. Przykrył ją kołdrą i ukląkł naprzeciwko. Ponownie odsłonił jej twarz z różowych kosmyków włosów i pocałował w czoło.
Do pokoju przez niezasłonięte okno wpadały już pierwsze promienie słońca, które po chwili zobaczyły te piękne i jakże soczyste zielone tęczówki młodej kunoichi. Po chwili usiadła na łóżku stawiając stopy na ziemi i wyciągając się jak najbardziej tylko można.
- Ale miałam cudowny sen, szkoda, że to tylko sen - powiedziała sama do siebie ze smętną miną.
- To wcale nie był sen - dziewczyna poczuła czyjś oddech na karku i od razu zareagowała odwracając się do tyłu. I zobaczyła tam co tak bardzo pragnęła ujrzeć. Piękne, turkusowe oczy pełne wcześniej nienawiści i żądzy krwi,a teraz uczuć i namiętności, podkreślone czarną kredką oraz cudowne czerwone włosy opadające na tą jakże nieziemską twarz, na której pojawił się teraz lekki lecz pełen serdeczności uśmiech. Na jej twarzy można było zauważyć rumieńce i tyle szczęścia w oczach oraz szerokim uśmiechu. Nie mogła uwierzyć, że to naprawdę się stało i teraz właśnie bez żadnych oporów może mu okazać to co naprawdę czuje. Rzuciła się na chłopaka, który bezwładnie opadł na łóżko. Cmoknęła go w usta i znowu mocno wtuliła jakby bała się, że ktoś zabierze jej to szczęście, które daje jej ta oto osoba.
c. d. n.
Wow, już dobiłam dziesiątki^^. Kawaii! :D Mam nadzieję, że dojdę przynajmniej do drugiej i, że nie gniewacie się, że notka taka krótka, ale chyba sie podobała, nie? ^^ To tak, możliwe, że 11 rozdział będzie rozdziałem specjalnym, ale niczego nie obiecuję, więc proszę się nie napalać^^ See ya!