Podejrzewam, że nie będę pisała dalej tego bloga,T-T gdyż siódmy rozdział ukaże się tylko wtedy gdy do tego wpisu będzie minimum 7 komci. Wiem. Dlaczego akurat tyle? Ale moja odpowiedź to bo mam taki kaprys. Proszę też, aby ktoś nie pisał parę komci bo to się nie liczy i proszę nie podpisywać się pod kogoś innego. Jeśli komuś zależy na tym, żebym kontynuowała pisanie mojego opowiadania to proszę, aby polecił go znajomym lub komukolwiek. Byłabym wdzięczna. A teraz nie przynudzając:
6 rozdział
"Kocham go czy nienawidzę?"
Naruto i Hinata czekali już na moście. Można było zauważyć jak szeptał jej coś na ucho, a ona się śmiała. To przybiło Kibę.
- Nie martw się - zaczęła różowo włosa. - Jeśli cię kocha to będzie z tobą, a jeśli nie to nie ma powodu, żeby się załamywać. To dopiero twoja pierwsza miłość. Jeszcze przeżyjesz mnóstwo zawodów miłosnych aż znajdziesz tą, z którą będziesz na zawsze. Teraz ci się tylko wydaje, że to Hinata, ale jeszcze nie raz się zakochasz. Uwierz mi. Wiem jak to jest.
- Tak, wiem. Wcale się nie załamuje. Uszanuję jej decyzję nawet jeśli wybierze jego.
- To dobrze - uśmiechnęła się dziewczyna. - A teraz idziemy się dobrze bawić!
I ruszyli. Miło i z uśmiechami na twarzach każdy się powitał. Najwyraźniej Kibie polepszył się humor, a Sakura zapomniała o tym całym wydarzeniu z Gaarą. Teraz stali na moście podpierając się o niego łokciami. Brązowowłosy przyglądał się młodej dziewczynie z klanu Hyuuga. Wygląda tak pięknie... Myślał chłopak przyglądając jej się. Jej jasna fioletowa sukienka powiewała lekko na wietrze wraz z białym sweterkiem i wysoko upiętymi włosami. Wyglądała naprawdę cudownie. Naruto i Sakura również to zauważyli.
- To co? - zaczął blondyn. - Idziemy na ramen?
- Oczywiście - odpowiedziała Sakura. Hinata tylko pomachała głową na znak, że tak, a Kiba powiedział, że jest głodny i poszli. Idąc do Ichiraku chłopaki opowiadali różne dowcipy, a dziewczyny śmiały się z nich niemiłosiernie. Tak wyglądała też reszta wieczoru. Rozbawieni o 10:00 poszli na górę i usiedli na głowach Hokage wyrzeźbionych w skale. Widok był przepiękny. Wszyscy usiedli obok siebie.
- Sakura? - zwrócił się do niej Inuzuka. - Możemy pogadać?
- Jasne.
Chłopak podał jej rękę i pomógł wstać. Razem odeszli na bok i zostawili Naruto i Hinatę samych.
- Zrozumiałem to co powiedziałaś wcześniej i myślałem nad tym. Rzeczywiście to, przecież głupie zauroczenie, a widzę, że ona jest szczęśliwa z Uzumakim. W końcu od tylu lat się w nim podkochiwała i teraz on odwzajemnił jej uczucia. Dostała czego chciała.
- Pogodziłeś się z tym?
- Tak, tak. Mam nadzieję, że znajdę kogoś dla siebie. Niekoniecznie od razu tylko, żeby ta dziewczyna też mnie kochała.
- Na pewno kogoś takiego znajdziesz. Jesteś przystojny, zabawny i dość inteligentny - Haruno lekko zachichotała. - Chętnie bym sama z tobą chodziła. Jesteś świetnym facetem.
- Dziękuję - chłopak uśmiechnął się i przytulił różowo włosą. Razem wrócili do tamtej parki, a później do domu. Sakura szła teraz sama mimo próśb przyjaciół. Była szczęśliwa, że nie musiała rozdzielić Naruto i Hinaty oraz, że Kiba pogodził się z faktem, że młoda Hyuuga nie będzie z nim. Teraz zastanawiała się nad samą sobą. Dlaczego ona nikogo nie kocha? Dlaczego żaden chłopak nie myśli o niej jak o tej jedynej? Postanowiła teraz wziąć długą kąpiel i spać do południa. W końcu jest weekend.
Była zaledwie parę metrów od swojego domu gdy usłyszała swoje imię wypowiedziane powoli. Dziewczyna doskonale znała ten głos, ten drwiący ton. Ostrożnie z niedowierzaniem odwróciła się na pięcie. Stał tam nie kto inny niż...
- Sasuke...kun - wypowiedziała jego imię wlepiając w niego wzrok.
- Jeszcze mnie pamiętasz? Jak miło - powiedział sarkastycznie chłopak. Miał taki sam wyraz twarzy jak wtedy kiedy opuszczał wioskę - znudzony i beznamiętny. Dziewczyna szybko się otrząsnęła. Przypomniała sobie, że już go, przecież nie kocha i się na nim zemści. Stanęła twardo na ziemi i przyglądała mu się dalej, tym razem z nienawiścią. Czarnooki tylko przekrzywił głowę marszcząc brwi. Po chwili zastanowienia zaczął zbliżać się do dziewczyny. Ta rozszerzyła tylko powieki na miarę możliwości i wpatrywała się jak stawia kolejne kroki. Po jej skroni poleciała kropelka potu. Stanął od niej jakieś 30 cm. Spuściła wzrok. Nie mogła patrzeć na jego twarz. Bała się. Bała? Ale czego? Tego, że się znowu na nowo w nim zakocha? Niemożliwe. Sama to dobrze wiedziała i szybko spojrzała mu w oczy. On również to zrobił. Był od niej wyższy, więc musiał pochylić głowę, a ona ją unieść. Z każdą sekundą łagodniała. Szybko chciała to powstrzymać.
- Dlaczego tu jesteś?
- ...
- Odpowiedz!
- ...
- Powiedziałam żebyś...
- Ciiiiii - zakrył jej usta ręką. - Bo jeszcze kogoś obudzisz. Ludzie o tej godzinie śpią.
W Haruno coraz bardziej wzrastała panika. Nie miała pojęcia co zrobić. Powoli i ostrożnie zsunęła jego dłoń ze swoich warg po czym złapała go za ramiona, nie wiedząc czemu. To był chyba jakiś impuls. Już miała je zabierać gdy on złapał ją za nadgarstki.
- Sasuke...
- Sakura. Ucieknij razem ze mną. Przyszłem tu tylko po ciebie.
Dziewczyna spojrzała na niego jak na ducha po czym on przybliżył swoje usta do jej ust. Dzieliło ich tylko parę centymetrów. Sakura prełknęła głośno ślinę wpatrując się w wargi chlopaka.
- Zostaw ją Uchiha.
Oboje obrócili się w stronę głosu, który wydobywał się z postaci stojącej za Sakurą (No tak. W końcu to blog o gaasaku, a nie sasusaku ;p dop. aut.).
- Kim jesteś?
- Sabaku no Gaara.
c. d. n.
No i koniec tego nad zwykle krótkiego rozdziału, ale nie chciało mi się tu aż tak opisywać tego wszystkiego. Miałam trochę mało pomysłów na ten wpis i wgl. Siódmy będzie dłuższy i ciekawszy. To żegnam!